czwartek, 27 sierpnia 2009

Gdzie kupić wyprawkę dla dziecka?

Podobno rozmnażanie się jest cechą pierwotną człowieka i bez niej pozostajemy niepełnowartościowymi ludźmi. Dlaczego więc tak wiele osób otwarcie mówi, że nie chce mieć potomków? Jak rozkłada się chęć rozmnażania na młodych ludzi w małych miastach i miastach? Czy każdy jest gotów być tatą/mamą? Czy w ogóle możemy zapewnić naszym dzieciom byt w obecnej rzeczywistości?

Rodziców ciekawią takie artykuły dla dzieci: wozki dzieciece, meble dziecięce oraz pościel dziecięca, .

Portale społecznościowe, w tym ten z klasą w nazwie pozwalają zweryfikować, oczywiście niedokładnie, co dzieje się u naszych kolegów i koleżanek z ławki. W jakie osłupienie wprawia zatem, że ok. 30% rówieśników ma już rodziny. Podczas, gdy my nie wyobrażamy sobie ograniczeń nakładanych odgórnie, oni pozwolili sobie na swoiste więzienie w swym młodym życiu. Nie mogą sobie pozwolić na zjawisko, którym są juwenalia, nie mogą spokojnie wydać pieniędzy na potrzebny każdej osobie bajer ani korzystać z kochanych nałogów w mieszkaniu. Zagłębiając się w historie ich życia pojawia się jeden problem – kiedy studiowali, szaleli, zdobywali kontakty, pracowali na swój status? Odpowiedź w większości przypadków brzmi: nigdy. Bardzo duża grupa tych ludzi nawet nie wyprowadziła się od rodziców! Czy dzieci pojawiły się zatem niespodziewanie? W jaki sposób osoba, która nie ma dyplomu, pieniędzy, statusu społecznego, mieszkania, samochodu, etc. może „popełnić” dziecko? Nie może przecież zaproponować mu niczego. Spoglądając zatem na swoich nieodpowiedzialnych kolegów z ławki, którzy najwyraźniej nie wiedzą, że istnieje antykoncepcja lub literalnie potraktowali zalecenia duchownych, zwane „antykoncepcją naturalną”, a potocznie „watykańską ruletką”, warto się najwidoczniej zastanowić: co nimi kierowało?

Zobacz, co wybierają rodzice dla swoich pociech: łóżeczka dla dzieci, krzesełka do karmienia i huśtawki dla dzieci.

Otóż okazało się, że ludzie Ci radzą sobie nadzwyczaj nieźle. Nie są to oczywiście powalające kariery, dobre garnitury, powalające żakiety czy stumetrowe apartamenty a normalne życie grupy społecznej kwalifikującej się najwidoczniej do tzw. niższej klasy średniej. Ich dzieci są ich oczkami w głowie. Nie są członkami „generacji Y”, choć są rówieśnikami jej przedstawicieli. Ich żywot płynie wolniej, co nie oznacza, że nie są szczęśliwi tonąc w pieluchach, zabawkach, śpioszkach czy wózkach dziecięcych. Spokojnym trybem życia dochodzą do celu, który ich szkolni koledzy miną kilka lat wcześniej. Kiedy jednak szumna „generacja Y” zacznie przekraczać 35 rok życia i poszuka w sobie rozwiązań do zagadki: „co dalej?”, może okazać się, że na dzieci jest już zbyt późno.

0 komentarze:

Prześlij komentarz